Jeżeli Hunowie zdołają wrócić do swojego obozowiska, Rzymianom będzie bardzo trudno je zdobyć. Robiło się już ciemno. Ludzie walczyli, chociaż prawie się nie widzieli. Po zapadnięciu nocy walki wciąż trwały. Nagle Wizygoci uderzyli na skrzydło Hunów. Jak się później okazało, ten krok zadecydował o sukcesie Rzymian. Siły Attyli były naciskane z dwóch stron. Jego wojownicy mieli coraz mniej miejsca do walki. Nagle stała się tragedia. W bitewnym zamieszaniu Teodoryk spadł z konia i natychmiast zginął pod końskimi kopytami swoich kawalerzystów. Po tym zdarzeniu Aecjusz nie miał pewności, czy Wizygoci będą chcieli walczyć bez króla. Dowództwo nad Wizygotami przejął syn Teodoryka, Toryzmund. Dobrym znakiem dla Aecjusza był fakt, że śmierć Teodoryka jeszcze bardziej rozjuszyła Wizygotów i z jeszcze większą zaciekłością rzucili się na Hunów. Sytuacja Attyli stawała się coraz trudniejsza. Jego straty były coraz większe. Dzięki atakowi Wizygotów Rzymianie zdobyli przewagę, jednak ciemność, jaka zapadła wokół nie była dobrym sprzymierzeńcem. Ostatecznie Attyla zdołał uciec do ufortyfikowanego obozu, a noc ocaliła jego armię przed totalną klęską. Mógł namówić ludzi do kontynuowania walki lub wycofać się i przygotować na kolejne starcie. Żaden z dowódców nie znał strat, ale wiedzieli, że ich ludzie byli wyczerpani. Sytuacja Aecjusza nie była łatwa. Doskonale wiedział, że wsparcie Wizygotów zawdzięczał wyłącznie strachowi przed Hunami. Równie mało wiarygodni byli Wandaliwie. Jeśli zagrożenie ze strony Attyli zniknie, cały zachód może pogrążyć się w chaosie.
W 451 r. imperium rzymskie leżało w gruzach, a dni chwały Oktawiana Augusta przeminęły