W tym czasie wiele plemion germańskich wyznawało już chrześcijaństwo w tej lub innej formie. Hunowie do wyznawców chrześcijaństwa nie należeli. Z tego to powodu Attylę zwano "biczem bożym". Hunów bali się wszyscy i mięli ku temu powody. Przetaczając się przez ziemie Cesarstwa Wschodniego siali śmierć i zniszczenie. Św. Hieronim pisał: "wypełniali oblicze ziemi rzezią i paniką, nie zwracali uwagi na religię, pozycję społeczną, rasę czy wiek, mordowali nawet dzieci". W 450 r. Attyla szukał nowych ziem do podboju. Zamożne Cesarstwo Wschodnie płaciło mu rocznie 2100 rzymskich funtów złota. Jednak Hunowie nie mogli żyć z samych grabieży. Byli nomadami, musieli więc wędrować. Musieli znajdować nowe ziemie do plądrowania, nowe pastwiska. Gdyby w jakimś miejscu zatrzymali się na dłużej, po kilku tygodniach pozjadaliby się. Attyla pomyślał o zachodzie, rządzone przez inne barbarzyńskie plemiona. Większość Galii opanowana była przez Wizygotów, pod rządami króla Teodoryka, w Italii panował Genzeryk.
W 451 r. imperium rzymskie leżało w gruzach, a dni chwały Oktawiana Augusta przeminęły